czwartek, 10 listopada 2016

środa, 9 listopada 2016

Jak rodzinka, to rodzinka.

Musze przyznac, ze koty nie sa w moim typie. Sam nie wiem dlaczego mnie tak wkurzaja. Pancia sie przez to gorszy, ja wiem, dlatego jak zauwazam na horyzoncie to wkurzajace stworzenie, to najpierw patrze na pancie, jak reaguje. Nawet jej wskazujacy palec i dosc grozna mina nie powstrzymuje mnie przed, delikatnie mowiac, zdenerwowaniem. 

W realu wyglada to mniej wiecej tak:


Pancia mi ciagle tlumaczy, ze koty tez zwierzaki, ze tez chca chodzic sobie na spacery, jak ja,  ale czy koniecznie musza lazic tam, gdzie moj spacerowy rewir?! Tlumaczy mi tez, ze mam w rodzinie kota. No! Tego jeszcze brakowalo! Ale gdy pokazala mi zdjecia mojego krewnego, to jakos zamilklem ...

Frugo jest wprawdzie kotem, owszem, ale ... hmmmm ...
... ale jego pancia jest corka mojej panci, wiec chyba moge sie zmusic do tolerowania jego obecnosci w mojej rodzinie. Jest inny, niz te, ktore mnie wkurzaja. Ma fajne pedzelki na uszach, bo to main coon. Jego pan mowi, ze Frugo jest "Krolem i Wladca Bukowego", a to przemawia na jego korzysc, bo pancia mi mowila, ze kocha ten Bukowy Dom. Ktos przeciez musi tam rzadzic! 
Przemawia za nim tez to, ze jest dowcipny i leniwy, czyli prawdziwa cnota psa i kota, ale ...
... pomimo pewnej do niego sympatii, bo to mimo wszystko rodzina,
chyba nie zapomne, ze miedzy kotem a psem istnieje pewna roznica.

OK! Frugo moze byc w porzo, jak mowi pancia, ale wolalbym przekonac sie o tym na wlasnej skorze. Wolalbym tez, aby ta skora, w razie spotkania, pozostala w stanie nienaruszonym.





wtorek, 1 listopada 2016

W zlotych barwach jesieni ...

O tak! Miala racje moja mila Czytelniczka, a racja ta stala sie
inspiracja do ukazania na moim blogu urokow Pani Jesieni.
To znaczy mnie na Jej tle ;)

We trojke chodzimy sobie po lesie, bo las przeciez w zasiegu reki. Jakze by z tego nie skorzystac? Inni musza przyjezdzac z pieskami samochodami, a nam tylko wyjsc z domu ... takie mamy szczescie :)

Przez jakis czas tylko z pancia chodzimy na spacerki, bo pan zaniemogl. Mowi, ze juz od dziecinstwa mial problem z widzeniem na jedno oko. Tak zostalo zaniedbane, ze przestal na nie widziec, a lekarz powiedzial, ze nie daje gwarancji, iz operacja przyniesie oczekiwane efekty. 
A jednak sie udalo :) Jutro, czyli dzien po Wszystkich Swietych pan wraca z kliniki w Ludwigshafen. Widzi! :) Czuje sie dobrze i wierzy, ze oko niebawem zregeneruje sie po operacji i zyska calkowita kondycje. A ja sie ciesze, ze moj kumpel wreszcie mnie poglaska i znow wszyscy ruszymy do lasu, na lotnisko, czy polazimy po okolicznych polach :) 

A Jesien? To panci najbardziej ulubiona pora roku.  
Tak sobie mysle, ze moja tez, bo ... zobaczcie sami ...

Od czegos trzeba ten spacerek zaczac ...
Pancia zachwyca sie kolorytem jesiennych lisci. Ja chyba tez ...
Moja ulubiona alejka spacerowa, a w tle ulubiona laweczka :)
Chwilka odpoczynku na laweczce ... przy piwku.
Piwko nie moje, lecz jednego pana, ktory tez lubi tu przesiadywac :)
Wroci tu po nie na pewno.

Ja ide na piwko w inne miejsce ...

O, tu wlasnie! Zaraz na skraju lasu ...

A w lesie ...

... polanka, ktora bardzo lubie, bo pancia sie tutaj ze mna bawi.

Polanka jest rozlegla, nie miesci sie w kadrze.
Biegamy po niej razem z pancia, ktora tez chce,
jak ja, utrzymac dobra kondycje i ... talie ;))
Ach, te kobiety!

Tuz obok polanki ulubiona sciezka, po ktorej biegam
z moja niebieska pileczka. To sa takie fajne chwile :)))

W lesie zaliczamy niezliczone sciezki ...

... i niezliczone miejsca. Pelno tu zapachow spacerujacych pieskow i roznych lesnych zwierzat.
Dlatego w lesie pancia trzyma mnie na smyczy, abym za nimi 
nie ganial. Smycz jest dluga, nie krepuje mi ruchow. 
Pancia wie, jaka kupic, abym i ja byl zadowolony, 
i zwierzeta lesne mialy ... ode mnie spokoj ;)

Moja Czytelniczka chyba miala racje mowiac, ze bede galanto wygladal na tle jesieni.
Ja tam tego nie wiem, ale pancia tez zapewnia mnie, ze w jesieni mi do twarzy :)
Bo, rzeczywiscie, cos w tej jesieni jest ...


Nasze wspolne spacery to trasa dosc dluga, przewaznie dwugodzinna. 
Chodze dosc szybko, pancia dotrzymuje mi kroku i zawsze czeka 
na mnie z niespodzianka; orzeszkami, ktore bardzo lubie i po nich 
swiezutka woda, ktora zawsze jest dla mnie przygotowana :)

Ten "muchomorek" to specjalna butelka z orzezwiajaca woda :)
PYCHA! :))

Nosek lizac po takiej pysznej wodzie :))

Ocho! Pancia daje znak, ze czas do domku ...

... wiec prosze za mna. Droge znam na pamiec ...

Po drodze wkurzyl mnie, jak zwykle, kot, ale szybko sie z tych emocji otrzasnalem.

Kurcze, jakie te koty sa nieznosne!
Eee tam! Jeszcze pare chwil i jestesmy w domu.

Po drodze jeszcze lyczek ...

... z mojej i panci ulubionej buteleczki ...

... i za Holunderweg jest juz moj domek :)

Ostatnia stacja do siusiania ...

... i juz widac okna mojego domu.
Tam czeka mnie odpoczynek po dwu godzinach
spacerku po lesie, gdzie sloneczna Pani Jesien
zawsze przyjmuje nas przyjaznie i goscinnie :)



poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Uffff.... jak goraco!

Naczelny laweczkowicz Haßlochu - tak pancia mnie nazwala, a to za sprawa mojej sympatii do laweczki przy alejce obok naszego domu. Ta laweczka jest moja i nic tego nie zmieni. Po kazdym spacerku przysiadamy sobie na niej i odpoczywamy. Jest ocieniona, wiec udar sloneczny lub termiczny mi tam nie grozi. W plecaku z puma pancia trzyma dla mnie przysmaki i wode, z ktorej korzystaja tez inne pieski. Zawsze jakiegos wypatrze, co widac na zalaczonych fotkach :)





W taki upal cien na laweczce to bezcenne :)

A na balkonie? Przed poludniem slonce grzeje jak szalone, ale pancia ma na to swoj sposob. Kladzie na mnie maly reczniczek zmoczony w zimnej wodzie. Zmienia go co piec minut, a ja czuje sie jak ksiaze; na slonku, a jednak w chlodnym. Temu wiekszemu Ksieciu slonce nie przeszkadza, wrecz przeciwnie; szuka je nawet w cieniu. Moge go zrozumiec, bo nie nosi takiego futerka, jakie mam ja - madralinski! :)



Jakos trzeba przezyc te upaly, a pancia robi wszystko, zebym mogl przezyc je bezbolesnie. Sama ucieka od wielkiego slonca, bo mowi, ze boi sie zmarszczek. Te kobiety wymyslaja!  hihihi......

czwartek, 4 sierpnia 2016

Ciiiiiiiii........

Oczywiscie, ze mam swoje wygodne lozeczko. Owszem, wykorzystuje je w nocy, bo wygodniej, no i ... swoje :) Ale poobiednia sjesta musi byc rodzinna, czyli we troje. Jednym slowem faceci na jednym lozku, pancia na drugim. No coz ... ktos musi robic fotki; zgadnijcie kto? ;)))
















Ciiiiiii........