niedziela, 22 stycznia 2017

Zdrowka Jubilacie!

Dzisiaj Dino ukonczyl 7 latek.
22 Stycznia 2010 roku przyszedl na swiat malenki czarno-bialy klebuszek. Nie wiedzial jeszcze wtedy, ze ten swiat zafunduje mu tulaczke i brak prawdziwego domu. Blakal sie po ulicach, glodny i umeczony. Z lapanki trafil do schroniska dla bezdomnych zwierzat. Nazwano go tam Guincho. Bylo to na wyspie Lanzarote. Po trzech latach Pani Kleppinger z Worms zabrala go do swojego prywatnego przytuliska dla psow i kotow. Tam przeszedl wszystkie badania, wyleczono go z glodowania i otrzymal paszport na wszystkie kraje Unii Europejskiej. Miesiac przed swoimi szostymi urodzinami, 13 grudnia 2016 roku znalazl prawdziwy, przytulny, przyjazny, kochajacy go dom. Nasz dom. Jedrus spolszczyl nieco jego imie i nazwal go DINO. Dzisiaj cala dzielnica, gdzie mieszkamy, zna Dino doskonale i gdziekolwiek sie pojawimy, kazdy usmiecha sie na jego widok. Dzieci za Dinkiem przepadaja; ze wzajemnoscia. 
Dzisiaj nasz Dinus konczy siedem latek. Dzien byl przepiekny; rano dlugi spacer po lesie i przesliczny wschod czerwonego slonka. Niebo bezchmurne, jak na zamowienie. Zabawa z pileczka i "lesne" sniadanie, jak codzien, czyli nazwane przeze mnie orzeszkami miekkie, suche koleczka z miesa, jarzyn i ryzu. Po bieganiu za pileczka i aportowaniu to prawdziwa uczta dla Dinusia :) W domu rodzinny odpoczynek; cala trojka drzemiaca na wygodnych lozkach. Popoludniowy spacer byl jeszcze cieplejszy. Cale rodziny wyruszyly na spacery po lesie i sciezkami przy lotnisku. Pieskow duzo, duzo biegania po trawiastej plycie lotniska, czyli CALA NAPRZOD!  Raj dla naszego Dinka :) Szczesliwy i rozbawiony wrocil z nami do domu, aby zjesc obiadek. Ale smakowalo!

Dineczku, zyczymy Ci zdrowka i radosci,
pelni szczesliwosci w naszym wspolnym
domku. Niechaj nigdy nie opuszcza Cie
ta energia, ten dynamizm, jakim tryskasz
i to kochanie, jakim nas obdarzasz. My
rowniez bardzo Cie kochamy Pieseczku
i zrobimy wszystko co w naszej mocy,
abys byl szczesliwy i kochany przez caly
Wszechswiat. Wspanialego Zycia Dinusiu!



poniedziałek, 16 stycznia 2017

W srodku Zimy - Wiosna

Wcale mi nie przeszkadza taka wiosenna pogoda. Jestem cieplym wyspiarzem, urodzonym tam, gdzie nie znaja sniegu i nie wiedza, co to zima. Bo kto na Lanzarote, wyspie kanaryjskiej, lepil kiedykolwiek balwana? W ichnim slowniku nie znajdziesz nawet takiego hasla. W Haßloch, w tym roku dzieci mialy zime jeden dzien. Nawet pancia wyciagnela saneczki, chyba ku mojemu zgorszeniu, bo pan ciagnal saneczki z pancia, a ja bieglem obok i sie denerwowalem, ze musze za nimi biegac, a nie obok panci na nich siedziec. Obiecali, ze jutro pojade, a jutro juz sniegu ani sladu. Ja obiecalem mojej Czytelniczce, ze zrobie orzelka na sniegu, ale moi byli tak zajeci jazda na saneczkach, ze o orzelku zapomnieli. Pomyslalem sobie ... ok, jutro ... No i co?? Jutro wrocila wiosna. Dzisiaj to polowa stycznia, byc moze jeszcze spadnie snieg, ale marne szanse, bo przeciez w dzien mamy 16 stopni w plusie! OK, obaj z panem jestesmy cieplolubi, ale co z ta jazda na saneczkach i z obiecanym orzelkiem?

Wyczerpany myslami zasnalem na wiosennym slonku
I tak codziennie od dnia jednodniowej "zimy"
Nie ma sprawy, przeciez cieplutko, jak w uchu :)
Zdrzemne sie; moze sie przysni jazda na saneczkach i orzelek na sniegu?
Hau, hau, hau ...

Drzemiace pozdrowienia dla mojej milej Czytelniczki :)

środa, 7 grudnia 2016

wtorek, 6 grudnia 2016

Psikolajki.

Za piekny psikolajkowy prezent podziekowalem dzisiaj rozweselonym ogonkiem, a gdy przyjdzie pora wigilijnej wieczerzy, podziekuje za wszystko ludzkim glosem. 



Narazie rozumiemy sie doskonale, pancia wyczuwa kazdy moj gest i rozumie kazde moje spojrzenie. Mowi, ze jestem grzeczny, nie liczac tych ekscesow, za ktore musiala potrzasnac trzosem i za gonitwe za kotami. To pierwsze minelo, a te koty ... Psikolaj powiedzial, ze powinienem nad tym zapanowac, a ja obiecalem, ze ... no, zobaczy sie. Narazie nie bede nad tym rozmyslal, bo dzisiaj wesoly psikolajkowy dzionek. Rano na spacerze bylo tak mglisto, ze kotow na swojej drodze nie zauwazylem. Pancia wybrala nowa droge i nowe na niej zapachy. Bylem nimi zbyt zajety, zeby myslec o tych wkurzajacych futrzakach. 

Wszystkim tym, ktorzy lubia dostawac 
Mikolajkowe Prezenty zycze, aby rozswietlily 
one mglisty, poznojesienny dzionek i twarze,
z ktorych niech nie znika nigdy usmiech :)


poniedziałek, 5 grudnia 2016

czwartek, 10 listopada 2016

środa, 9 listopada 2016

Jak rodzinka, to rodzinka.

Musze przyznac, ze koty nie sa w moim typie. Sam nie wiem dlaczego mnie tak wkurzaja. Pancia sie przez to gorszy, ja wiem, dlatego jak zauwazam na horyzoncie to wkurzajace stworzenie, to najpierw patrze na pancie, jak reaguje. Nawet jej wskazujacy palec i dosc grozna mina nie powstrzymuje mnie przed, delikatnie mowiac, zdenerwowaniem. 

W realu wyglada to mniej wiecej tak:


Pancia mi ciagle tlumaczy, ze koty tez zwierzaki, ze tez chca chodzic sobie na spacery, jak ja,  ale czy koniecznie musza lazic tam, gdzie moj spacerowy rewir?! Tlumaczy mi tez, ze mam w rodzinie kota. No! Tego jeszcze brakowalo! Ale gdy pokazala mi zdjecia mojego krewnego, to jakos zamilklem ...

Frugo jest wprawdzie kotem, owszem, ale ... hmmmm ...
... ale jego pancia jest corka mojej panci, wiec chyba moge sie zmusic do tolerowania jego obecnosci w mojej rodzinie. Jest inny, niz te, ktore mnie wkurzaja. Ma fajne pedzelki na uszach, bo to main coon. Jego pan mowi, ze Frugo jest "Krolem i Wladca Bukowego", a to przemawia na jego korzysc, bo pancia mi mowila, ze kocha ten Bukowy Dom. Ktos przeciez musi tam rzadzic! 
Przemawia za nim tez to, ze jest dowcipny i leniwy, czyli prawdziwa cnota psa i kota, ale ...
... pomimo pewnej do niego sympatii, bo to mimo wszystko rodzina,
chyba nie zapomne, ze miedzy kotem a psem istnieje pewna roznica.

OK! Frugo moze byc w porzo, jak mowi pancia, ale wolalbym przekonac sie o tym na wlasnej skorze. Wolalbym tez, aby ta skora, w razie spotkania, pozostala w stanie nienaruszonym.