wtorek, 31 stycznia 2017

Ciach! Ciach!

Wrrrrrr......

Widzieliscie takie narzedzie tortur? Znacie jego smak? Ja go poznalem dzisiaj. Ja wiem, ze raz w roku powinno sie obcinac pazurki, ale kto to powiedzial, ze to nie boli?! Boli!! I to jak! Pancia mi tlumaczy, ze nie obcinanie boli, ale to moje wykrecanie sie od tego zabiegu i walka z siostra, ktora go wykonuje. Ze gdybym byl spokojny, to nie poczulbym nawet, co jest grane. Ale jak tu sie nie wykrecac, jak trzy osoby mnie trzymaja i nie pozwola sie poruszyc? Pani pielegniarka musiala poprosic swoja kolezanke do pomocy, aby przez to moje wyrywanie sie nie zrobila mi krzywdy. Kurcze! Po co mnie tam pan i pancia zawiezli? Pielegniarka po zabiegu mnie pochwalila, ze jestem krzepki i silny, a ja mam to chwalenie gdzies. Podala mi na oslode jakis smakolyk, a ja tylko przez uprzejmosc wzialem go do mordki, a jak ona sie tylko odwrocila, to go wyplulem. Chcialem sie jak najszybciej stamtad wydostac. Przed samym zabiegiem bylo fajno. Siedzialem obok klatki z kotem. Czujecie to? Nie moglem od niego oderwac wzroku. Zaniepokojona pancia kota wziela klatke na kolana, tak na wszelka okolicznosc. Chyba to zrobila dlatego, ze widziala w moich oczach cos, czego inni nie zauwazyli. Ostatecznie to byl jej kot. No to ja przez 10 minut siedzialem z zadartym nosem i dalej patrzylem. Kiedy zawolali nazwisko panci i ruszylismy, tamta pani odetchnela ;)) Nie wiem, co kotu dolegalo, ale mnie w pokoju zabiegowym najbardziej dolegal brak wolnosci. Skrepowali jak psa! A panu zachcialo sie dodatkowo po zabiegu mnie zwazyc. Wsadzil na wage, a ja w podskoki. Wynik wahal sie miedzy 5 i 15 kilogramow. Czy on nie zrozumial, ze chcialem juz byc poza tym przybytkiem psiej niedoli?! Wyszedlem, wysikalem sie pod schodami i zadowolony pozwolilem sie wsadzic do wozka. Przed nami dluga droga i to ulicami, pancia sama juz chciala wypoczac i tylko pchac wozek, zamiast za mna sie uganiac po ulicach.  A jednak wole moja spokojna dzielnice, chociaz tak blisko kota, nos w nos, spotkac moge tylko u weterynarza.